FANDOM


Wulf obudził się w środku nocy. Leżał na stogu siana, który był jego prymitywnym łóżkiem, w drewnianej chacie - domu swoim i jego ojca. Poczuł, że robi się zimno. Szybko wstał, otrzepał się z siana, wziął ze stołu nóż i wyszedł przed dom. Wszędzie było cicho i ciemno. Cała wioska spała, nawet psy nie szczekały, jedynie cicho cykały świerszcze. Czuł jednak zimno i nic nie widział w mroku, więc sięgnął po krzesiwo ojca i rozpalił pochodnię. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie to, że jezioro, w którym kilka godzin temu się kąpał, było zamarznięte. Wszedł na nie, poślizgnął się i upadł.


- Cholera jasna - mruknął, powoli wstał i złapał równowagę, po czym zszedł z lodowej powierzchni i usiadł na ziemi. Zerwał źdźbło trawy i zaczął je żuć.


- Co tu się stało? Odpowiedz przyszła z powietrza. Ciszę przedarł krótki, acz potężny krzyk. Na wzgórzu kilkadziesiąt metrów dalej wylądowało siedmiu jeźdźców na potężnych, uzbrojonych eligerach. Wulf widział takiego wierzchowca tylko raz, na gdy przez wieś przejeżdżał cyrk. Wże dział, że eligery to stworzenia mądrzejsze od większości ludzi i znacznie od nich potężniejsze. Chciał wstać i uciec, lecz coś mu jakby zmroziło nogi. Jeźdźcy na wzgórzu patrzyli się dokładnie na niego. Był wśród nich jeden, który wyglądał na maga. Wysoki, lecz delikatnie zbudowany, zsiadł z eligera i powoli kroczył ku wiosce razem z towarzyszami. W jednej chwili zrobiło się cicho, jak makiem zasiał. Kilka chwil potem ryknął głosem dostojnym, lecz groźnym: "Le guate", a z jego kostura pomknęła w stronę najbliższej chaty kula ognia. W tej samej chwili jego towarzysze natarli na nas.Wulf wstał i pobiegł do domu, ile sił w nogach.


- OJCZE! OJCZE! - wrzeszczał, wbiegając do chaty. Podbiegł do leża ojca i zaczął nim potrząsać, aż ten się obudził.


- Co, psiakrew? - powiedział ten przez sen.


- Oni tu są! Biegną na nas! Ojciec Wulfa po oczach chłopaka zrozumiał, że to nie żaden żart. Wstał, złapał za róg i zadął nim, ile sił w płucach. Następnie złapał miecz i tarczę.


- Synu, weź kostur i tu czekaj. - Nie ma opcji, idę z tobą! Ojciec popatrzył na niego poważnie. Kochał syna bardziej niż mu ufał, ale wiedział, że tym razem każdy jest potrzebny. - Dobra. Czekaj przed domem i broń kostura. To jego na pewno chcą, to jedyne, co mamy cennego w tej wsi. Wcisnął mu do ręki kostur - krótki kij z jednej strony zakończony metalowym szpikulcem, a z drugiej zegarem, którego tarcza wyglądała jak połączenie słońca i księżyca, z delikatnymi wskazówkami. Ojciec wybiegł przed chatę, krzycząc na wszystkie strony:


- POGOŃ! POGOŃ! Brońcie się! Wulf pobiegł za tatą. Zobaczył, że w ciągu kilkunastu sekund obcy urządzili tu piekło. Wszędzie lała się krew, wszystkie chaty płonęły, po kolei leciały głowy wszystkich wieśniaków. Dwóch jeźdźców otoczyło gromadkę dzieci i jeździki wokół nich na eliferach.


- Motoru, patrz, jak się boją te dzieciaki - powiedział jeden, przystojny mężczyzna w stroju samuraja i ogromnym mieczem zarzuconym na ramię.


- Racja, Techcho. Wyglądają, jakby wiedziały, co je czeka - powiedział Motoru, osobnik w potężnej zbroi w masce w kształcie czaszki, który wyglądał wystarczająco przerażająco, by przestraszyć bezbronne dzieci. - Zobaczmy, w co lubicie się bawić - dodał, unosząc w jednej ręce miecz, z którego błyskały fioletowe błyskawice, a w drugiej dłoni trzymając lejce eligera.


- HEJ!  - wrzasnął Wulf, podskakując i w jednej ręce trzymając kostur, a w drugiej miecz. Jeźdźcy stanęli w miejscu. Techchowi zabłysnęło w oczach, a Motoru gapił się w kostur pustymi oczodołami swojej maski. Po chwili zerwali się do szaleńczego galopu prosto w stronę chłopaka. Ten, ile sił w nogach, pobiegł za swój dom, założył kostur na plecy i z mieczem w obu dłoniach czekał na przeciwników. Pierwszy zjawił się jeźdźca w czaszkowej masce, zeskoczył z wierzchowca jeszcze podczas jego galopu i bez żadnego słowa zamachnął się mieczem na Wulfa - ten odparował cios i przeturlał się do przodu, cudem unikając ciosu Techcha, który w biegu zamachał się na niego swym monstrualnym mieczem. Nie zdążył się odwrócić, a przez jego pierś przeleciała fioletowa błyskawica, parząc go niemiłosiernie - to Motoru strzelał ze swojego miecza na wszystkie strony potężnymi wiązkami energii. Wulf na chwilę stracić oddechi upadł na brzuch. Wtedy czaszkowy wojownik nadepnął na niego, łamiąc mu trzy żebra, i wyciągnął z pochwy na plecach kostur. Odwrócił się i powiedział do towarzysza: - Robota skończona. Wódz będzie zadowolony. Techcho przytaknął. W tej samej chwili za ich plecami wstał, sięgnął po miecz, podbiegł do Motoru i wbił mu ostrze w plecy. Przebił pancerz na plecach, ostrze wbiło się w ciało, lecz gdy wojownik się odwrócił, zrozumiał, że nawet go tym nie ruszył. Natomiast złapał kostur ostrą częścią do dołu, popchnął chłopaka na ziemię i wbił mu szpikulec w ramię. Wulf, wijąc się z bólu, wyciągnął kostur z rany i wbił go w nogę stojącego nad nim Motoru, a następnie go kopnął w łydkę. Wojownik pokuśtykał na swojego eligera, a w tym czasie chłopak wyciągnął z niego ostrze i odbiegł kilkanaście metrów od nich. Motoru i Techcho wskoczyli na eligery, i wrzeszcząc coś do siebie, strzelili lejcami i odlecieli.

Wulf leżał przez chwilę na zimnej ziemi. Zdał sobie sprawę, że nie ma tu już żadnego zagrożenia, lecz brakowało mu odwagi, by wstać. Serce mu biło jak szalone, oddychał jak topielec, a zimny był jak martwy człowiek. Powoli zdecydował się stanąć na nogi. Chwiejąc się i utykając, wyszedł na główny plac wioski, i dopiero wtedy zrozumiał, co tu się stało. Mimo, że Pogoń odleciała, to jej dzieło było widoczne aż nadto. Żadna chata nie ocalała, wszędzie leżały czyjeś zwłoki - jedne bez głów, drugie bez nóg, a jeszcze inne tak zmasakrowane, że nawet nie było widać, czego brakuje. Tam, gdzie wcześniej stała grupa dzieci, teraz było jezioro krwi, a w nim, jak pechowe topielce, widać było truchła kilkulatków. Wulf chodził między nimi, maczając bose stopy w ich krwi, a do myśli przychodziła mu straszna myśl, że jest jedynym żywym w swojej wiosce. Swojej. marzył, by zostać starszym wioski, ale na pewno nie w taki sposób. Uznał jednak, że skoro obronił kostura, a zagrożenie opuściło wioskę, to wypada pochować ich wszystkich. Chodził między zimnymi ciałami dawnych sąsiadów i szacował straty. Wiadome było, że zginął każdy, kto stanął im na drodze, i każdy, kto był w pobliżu. A że wioska nie była duża, zginęli wszyscy, czyli około trzydziestu osób. Jednym ucięto głowy, innych przebito mieczami, innych zabito zaklęciami. Chłopak zebrał broń obrońców, a następnie kosztowności z ich domów, zapakował do worków i postawił pośrodku wsi, żeby potem, zgodnie z tradycją, je spalić. W końcu natknął na ciało swojego ojca. Nie miał głowy, prawej dłoni i całej lewej nogi, bok miał spalony, a wnętrzności wyprute. Chłopak by go w ogóle nie rozpoznał, gdyby nie rodowy miecz, który ojciec ciągle miał przy boku. Wulf wziął go i wsadził za swój pas, a następnie odszedł od truchła. Zaczął ogarniać go coraz większy lęk. Jego opiekun i wszyscy sąsiedzi padli ofiarą rzezi. Nie miał sposobu na życie, dom był doszczętnie spalony, a za własność miał jedynie ten cholerny kostur, przyczynę śmierci wszystkich dookoła. Ogarnęła go taka nienawiść, że rzucił przed siebie kosturem jak oszczepem, tak że wbił się w ziemię. Odwrócił się i upadł na kolana. Wziął trochę wody z pobliskiej kałuży, wtarł ją sobie w twarz i zaczął rzewnie płakać. Po kilkunastu minutach wstał i się odwrócił. Kostur leżał u jego stóp. - Tak bardzo chcesz być przy mnie? - zapytał go, jakby zwracał się do człowieka. Uklęknął, wziął go i włożył do torby na plecach - Chyba każdy by się tego bał. W tym samym momencie rozległ się krzyk. Dobiegał z pobliskiej chaty. Wulf zerwał się jak poparzony i wpatrywał się w stronę domu. Dach był zawalony, a drzwi i okna doszczętnie spłonęły. - Pomocy! - krzyknął ktoś. Chłopak zaczął powoli zbliżać się w stronę domu.

Pogoń zatrzymała się kilkaset mil dalej. Przygotowywała się do kolejnej wyprawy.

Bardzo proszę o komentarze 8)

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki